Kujdańce – polska wieś pod Zbarażem, której już nie ma
Kujdańce (ukr. Киданці), obwód tarnopolski, rejon zbaraski, Ukraina. Na podstawie: Jan Huryk, „Kiernica” (fragmenty powieści); Krystyna Mołodyńska, „Czernielów Mazowiecki i okolice – śladami przeszłości”, Tom I, Legnica 2023; publikacja „Киданці: від минувшини до сьогодення”; źródła ukraińskie i polskie.
Na zachodnich stokach Tołtr, niedaleko Zbaraża, leży wieś Kujdańce. Dziś ukraińska — Киданці. Jeszcze sto lat temu polska i ukraińska zarazem, złożona z dwóch stron: Markowszczyzny po stronie polskiej i Ruskiego Boku po stronie ukraińskiej. Dwie społeczności, dwa kościoły, dwa języki, jedna wieś. W 1945 roku Polacy wyjechali. Kościół pozostał — i powoli się wali.
Nazwa Kujdańce, która ma tysiąc lat

Sama nazwa „Kujdańce” jest zagadką, nad którą pochylali się językoznawcy. Badacz Тищенко uważa, że ойконім (nazwa miejscowości) ma pochodzenie turkijskie — od kidanów, mongolskiego ludu, który niegdyś przemierzał te ziemie. Inna hipoteza, popierana przez Бобровського, wywodzi nazwę od słowiańskiego imienia własnego Кайданъ, oznaczającego „tego, któremu dano karać lub mścić”. Lokalna tradycja mówi po prostu: wieś nazywała się Покиданці — „miejsce opuszczone” — i skróciła się z czasem do Кіданці, Кийданці, Куйданці, Кujdańce.
Pierwsza pisemna wzmianka pochodzi z 1464 roku — choć ukraińskie źródła wskazują nawet rok 1444, z Akt sądów grodzkich Galicji. Oznacza to, że osada istniała co najmniej sześć wieków. Przez te lata nazwa zmieniała się kilkanaście razy: Koydanzce, Kijdanci, Kujdańce, Киданці — każda forma odpowiadała innemu okupantowi i innemu językowi urzędowemu.
Położenie: na szlaku Tatarów i handlarzy

Kujdańce leżą na zachodnim zboczu Tołtr — pasma wapiennych wzgórz, które ciągną się przez Podole jak kręgosłup. To nie był przypadek. Przez te same Tołtry biegł Czarny Szlak, zwany też Tatarskim Traktem — jedna z najważniejszych dróg handlowych i najazdowych średniowiecza, łącząca Europę z Krymem. Przez Zbaraż, Kujdańce, Maksymówkę, Stryjówkę, Romanowe Sioło wiodły karawany kupieckie i hordy tatarskich najeźdźców, pędząc jasyr — pojmanych jeńców ze wsi podolskich. „Czarny” to tu synonim śmierci, żałoby i niewoli.
Wieś powstała pierwotnie wyżej, na wzgórzu — przy skałach zwanych dziś Kujdanieckimi. Stała tam też pierwsza cerkiew. W XVII wieku, gdy najazdy tatarskie stały się nieznośne, mieszkańcy przenieśli osadę w kotlinę, „na bezpieczniejsze miejsce”. Przenieśli też cerkiew. Skały pozostały — dziś są pomnikiem przyrody.
Przez wieś przepływa rzeka Dziurawa (ukr. Дзюрава) — prawy dopływ Grebna, z dorzecza Gniezny. Jej nazwa pochodzi od słowa dziura — „maławodna, dziurawa”. Długość około 10 km.
Właściciele: od Dawidowskich do Morawskich
Historia własnościowa Kujdaniec jest splątana jak podolskie drogi. Najwcześniej wieś pojawia się przy okazji dóbr czernielowskich. Około roku 1396–1406 ziemie te — razem z Czernielowem i Romanowcami — przeszły w ręce rodu Dawidowskich jako posag Anny, córki Chodka Łojewicza. Jej mężem był Stanisław z Dawidowa, rycerz osadzony na tym obszarze z nadania królewskiego.
Przez cały XV i XVI wiek Kujdańce pozostawały w orbicie kolejnych właścicieli dóbr czernielowskich. W roku 1558 źródła notują „Concordia Zbarazkich książąt i Dawidowskich” dotyczącą granic tych właśnie dóbr. Później — Markowscy, Jastrzębscy, Poniatowscy. W 1760 roku połowę wsi Kujdańce miał prawo objąć Ignacy Poniatowski (po śmierci swojej żony Urszuli z Markowskich).
W XIX wieku właścicielem Kujdaniec był Tymon (Filip) Morawski — człowiek, który w historii wsi zapisał się trwale, bo wzniósł kościół. Lista wyborców z kurii większych posiadłości ziemskich z XX Okręgu wyborczego (powiaty Tarnopol, Zbaraż, Skałat, Trembowla) notuje: „Morawski Tymon — Kujdańce”. Po jego śmierci w 1905 roku majątek przejęła żona Maria Morawska, która mieszkała w Tarnopolu. Od połowy lat trzydziestych XX wieku Kujdańcami władał L. Romanowski. Komuniści znacjonalizowali wszystko w latach 1944–1945.
Dwie strony wsi, dwie społeczności
Kujdańce były wsią podzieloną — nie przez mur, lecz przez zwyczaj i wyznanie. Markowszczyzna (dziś ulica Markowszczyzna) to strona polska — tam mieszkali katolicy obrządku łacińskiego, którzy identyfikowali się jako Polacy. Nazwa pochodzi bądź od polskiego pana Marka, właściciela tych ziem — bądź według innej wersji — od kozaka Marka, pierwszego osadnika z 1649 roku.
Ruski Bók (dziś ulica Drużba) to strona ukraińska — grekokatolicy i prawosławni, identyfikujący się jako Ukraińcy lub Rusini.
Podział był wyraźny, ale przez wieki — znośny. Jak pisał Jan Huryk w powieści „Kiernica”, przynależność narodowa na Podolu była „w dużej mierze kwestią wyboru” i do czasu pojawienia się band Ukraińskiej Powstańczej Armii nie miała większego znaczenia w codziennym życiu Kujdaniec.
Dane demograficzne
Szczegółowe dane ze spisu powszechnego z 30 września 1921 roku (Główny Urząd Statystyczny RP, Tom XV, województwo tarnopolskie) podają dla Kujdaniec:
- Polaków: 1020
- Ukraińców: 390
- Żydów: 6
Inaczej rozłożyły się proporcje wyznaniowe:
- Rzymskokatolicy: 676
- Grekokatolicy: 700
- Wyznania mojżeszowego: 40
Zestawienie to ujawnia ciekawą rozbieżność: więcej było wyznawców grekokatolickich niż tych deklarujących ukraińskość. Część mieszkańców — nawet prawosławnych — identyfikowała się jako Polacy, co na Kresach nie było rzadkością.
W roku 2003 wieś liczyła 853 osoby — wyłącznie Ukraińcy.
Starożytność wsi — Tołtry i Czerniachowska kultura
Archeolog Б. С. Строцень odkrył na terenie Kujdaniec ślady osadnictwa kultury czerniachowskiej — datowanej na przełom starożytności i wczesnego średniowiecza (II–V w. n.e.). To oznacza, że ludzie zamieszkiwali te wzgórza na długo przed pierwszą pisemną wzmianką. Badania wykazały dwa stanowiska — Кіданці I і Кіданці II — zlokalizowane przy zalesionym potoku, niedaleko jego źródeł.
W okolicach Romanowego Sioła odkryto cmentarzysko tej samej kultury.
Kościół pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia NMP
Budowa i fundator
W zachodniej części Kujdaniec, na rozstaju dróg, stoi kościół. Murowany z cegły, w stylu neogotyckim, z ostrołukowymi oknami nawowymi, umieszczonymi wysoko nad ziemią, i okrągłą rozetą we frontonie. Nad głównym wejściem — wykuty w kamieniu krzyż, a pod nim kartusz z napisem: R.P. 1895.
Budowniczym i fundatorem był Tymon (Filip) Morawski — ostatni dziedzic Kujdaniec. Budowę sfinansował ze środków własnych. Kościół wzniesiono w 1895 roku, poświęcono w 1897 roku.
Sam Morawski był człowiekiem ekscentrycznym. Jak wspomina jedna z mieszkanek wsi — jej babcia opowiadała, że pan Morawski zażyczył sobie, by po śmierci wieść go do grobu pieszo. „Podłączono mu jakąś elektrykę i tak prowadzono do miejsca pochówku”. Pochowany został przy kościele, na starym polskim cmentarzu. Umarł w roku 1905 — zaledwie kilka lat po tym, jak doprowadził do końca budowę swojej świątyni.
Parafia
Kościół kujdaniecki przez długi czas był filią parafii w Czernielowie Mazowieckim. Dopiero w 1925 roku, w ramach reorganizacji dekanatu tarnopolskiego, erygowano w Kujdańcach samodzielną parafię, która objęła swoim zasięgiem również Romanówkę, gdzie znajdowała się murowana kaplica z 1912 roku.
Parafia działała do roku 1945 — przez zaledwie dwadzieścia lat.
Architektura
Kościół jest budowlą jednoprzestrzenną — nawa, prezbiterium (część ołtarzowa), zakrystia. Fasada główna zwieńczona trójkątnym frontonem z rozetą. Okna nawy — ostrołukowe, wysokie, osadzone głęboko w murze. Z lewej strony nawy zachowała się oryginalna drewniana kazalnica — ambona, która do dziś góruje nad gruzami dachu.
Po lewej stronie kościoła — przybudówka-zakrystia z osobnym wejściem z zewnątrz i drzwiami prowadzącymi od strony ołtarza.
W części ołtarzowej zachowała się oryginalna sklepiona polichromia — strop w kolorze głębokiego granatu, usianego złotymi gwiazdami. Ten fragment przetrwał, bo dach nad prezbiterium nie runął.
Komuniści, ikony i ruina
W 1944–1945 roku komuniści zamknęli kościół. Budynek przeznaczono na kolchozową komorę — najpierw magazyn zboża, potem skład nawozów mineralnych. Nawozy chemiczne zniszczyły wnętrze w stopniu, z którego nie ma powrotu.
Mieszkańcy zdołali jednak potajemnie przenieść ikony i statuy z kościoła do drewnianej prawosławnej cerkwi. Dzięki temu się zachowały. Dziś, po reaktywacji parafii greckokatolickiej w 1989 roku, przechowuje je nowa murowana cerkiew pw. św. Dymitra (wzniesiona w latach 1991–1996). Polacy, przyjeżdżający jeszcze przed laty do Kujdaniec, specjalnie po to, żeby zobaczyć te przedmioty, fotografowali je ze łzami w oczach.
W 1992 roku runął dach nawy. Fragmenty więźby dachowej leżą wewnątrz do dziś. Zabytek — zdaniem ukraińskich specjalistów — nie podlega restauracji. Kościół powoli pochłania czas i bluszcz.
Drewniana cerkiew pw. św. Dymitra — jedyna ocalona
Na wzniesieniu we wschodniej części Kujdaniec, przy starym cmentarzu, stoi drewniana, trójdzielna, jednonawowa cerkiew pw. świętego Dymitra. Jest starsza od kościoła o ponad trzysta lat.
Jak ustala architekt Jurij Werbowiecki: cerkiew reprezentuje wołyńską szkołę budownictwa sakralnego XV–XVII wieku i nie nosi śladów wpływu Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej — jest w całości oparta na tradycji ukraińskiej. Zbudowano ją na Wołyniu prawdopodobnie w XV wieku. Do Kujdaniec przywieziono ją w 1647 roku — w rozłożonym stanie, i złożono na nowym miejscu.
Przy świątyni stoi drewniana, kwadratowa w rzucie, dwukondygnacyjna dzwonnica. Całość zachowała się w stanie dobrym, bez sąsiedztwa nowoczesnych budynków.
Od 1989 roku wróciła do parafii greckokatolickiej.
Cmentarze — trzy światy w jednej wsi
Kujdańce miały trzy cmentarze. Każdy z innego świata.
Cmentarz przy cerkwi — najstarszy, ze śladami nagrobków z końca XVIII i początku XIX wieku. Wyjątkowy układ mogił: jedne odwrócone na wschód (tradycja grekokatolicka i katolicka), inne na zachód (tradycja prawosławna, gdy krzyż stoi u nóg i zwrócony jest twarzą ku zachodowi). Trzy epoki wyznaniowe, trzy rodzaje pochówku, wszystko na jednym wzgórzu.
Cmentarz katolicki przy kościele — od deportacji Polaków w 1944 roku zarastał bez opieki. Jeden zarośnięty chaszczami plac, z ledwo widocznymi śladami nagrobków. Tylko nieliczne groby wyglądają przyzwoicie — odwiedzane przez potomków dawnych mieszkańców.
Cmentarz żydowski — w miejscu, gdzie dziś stoi wieża ciśnień szkoły. Niemcy wymordowali wszystkich Żydów z Kujdaniec w latach 1941–1944. Cmentarzem nikt się nie opiekował. Pod koniec lat czterdziestych kołchoz wybudował w tym miejscu stodołę.
Życie codzienne: wieś przed wojną
Kujdańce lat trzydziestych to wieś rolnicza, samowystarczalna i zhierarchizowana. Szymko Huryk — ojciec narratora powieści „Kiernica” — to typowy średni gospodarz: ma konia, kilka krów, narzędzia. Orze, sieje, zbiera żyto i pszenicę. Na wiosnę wychodzi w pole o świcie, w południe drzemie w sadzie, przed zachodem wraca na rolę.
Kobiety przędły, tkały, robiły ser i masło, kisiciły kapustę i ogórki. Mężczyźni chodzili na kieratówkę — młocarnię napędzaną przez konia — albo ręcznie cepami. W wsi działały: Prosvita, Ridna Shkola, Związek Kobiet Ukraińskich, młodzieżowe Kamenyari. Był sklep, była szkoła, był chór.
Rok 1944–1945: UPA, exodus i koniec polskich Kujdaniec
Wiosną i latem 1944 roku Ukraińska Powstańcza Armia rozpoczęła systematyczne mordowanie polskiej ludności Kresów. Kujdańce nie były wyjątkiem.
Jan Huryk w „Kiernica” opisuje to bez owijania w bawełnę: „Co rusz to na którejś wsi kogoś zamordowali, zamęczali całą rodzinę, znęcali się nad dziećmi. Nie było wyjścia. Trzeba uciekać i już, bo i nas wymordują.”
W sierpniu i wrześniu 1945 roku polscy mieszkańcy Kujdaniec zebrali dobytek na furmanki i pojechali do Zbaraża. Na tamtejszej stacji kolejowej czekali tygodniami na wagony towarowe — pod gołym niebem, w deszczu, z bydłem i skrzyniami. Szymko Huryk kursował między Kujdańcami a Zbarażem przez cały tydzień, zwożąc paszę, żywność, zapasy dla krów.
Wagony podstawiono pod koniec września. Trzy rodziny na jeden wagon towarowy. Dobytek — na dach wagonu. Krowy — do otwartych platform bez zadaszenia. Transport wlókł się ponad miesiąc. W listopadzie 1945 roku pociąg dotarł do Bolesławca na Dolnym Śląsku. Ludzie wysiedli. To był koniec polskich Kujdaniec.
Z ewakuowanego mienia, które Szymko zostawił w domu — po powrocie zastał już ukraińskiego „zachidniaka”, przesiedleńca z Bieszczad, który się rozpanoszył: „Tu już nic twojego nie ma. Twoje na zachodzie, w Niemczech”.
Co zostało
Zostały skały. Zostały trzy toponimy: Neczajewa Dolina, Carska Dolina, Pod Mogiłą. Zostały kozackie kurhany z XVII wieku. Zostały fundamenty pod nową cerkiew, których nigdy nie ukończono. Zostało drzewo, na którym w czasie walk między milicją a banderowcami spłonęło pięć zagród przy Markowszczyźnie.
Zostały też ikony — przeniesione potajemnie z kościoła do cerkwi przez polskich i ukraińskich mieszkańców Kujdaniec w 1944 roku. To był gest, którego nie planowało żadne państwo.
I został kościół — neogotycki, z cegły, z gwiazdami na niebieskim suficie w prezbiterium. Z kazalnicą, która jeszcze stoi. Z napisem na kartuszu: R.P. 1895.
Powoli się wali.
Źródła: Jan Huryk, „Kiernica” (fragmenty powieści, poszukuje się wydawcy); Krystyna Mołodyńska, „Czernielów Mazowiecki i okolice – śladami przeszłości”, Tom I, Legnica 2023 (publikacja bezpłatna, kontakt: kmolodynska@wp.pl); „Киданці: від минувшини до сьогодення” (Смолоскип); dane GUS RP 1923, T. XV; Wikipedia (ang., ukr.).

